środa, 21 września 2016
Jogurtowe ciasto z owocami

To najlepsze ciasto jogurtowe, jakie jadłam. Pięknie wyrasta, jest nie za słodkie i cudownie wilgotne. Zawsze ma się ochotą na jeszcze jeden kawałek. Tym bardziej, że w przygotowaniu jest proste, nie potrzeba do tego miksera, więc jak zniknie to bardzo szybko można upiec kolejne. Przepis pochodzi z bloga Moje Wypieki.

 


 

* 160 ml oleju słonecznikowego

* 1 szklanka drobnego cukru do wypieków

* 1 duże jajko

* sok wyciśnięty z 1 cytryny i skórka z niej otarta

* 600 g jogurtu greckiego

* 500 g mąki pszennej tortowej

* 2 łyżeczki sody oczyszczonej

* 600 - 700 g dowolnych owoców


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę pszenną i sodę oczyszczoną przesiać, odłożyć.

W dużej misce wymieszać np. rózgą kuchenną olej słonecznikowy, cukier, jajko, sok z i skórkę z cytryny -  do połączenia.

Dodać jogurt i wymieszać. Dodać przesianą mąkę z sodą i wymieszać. Ciasto powinno wyjść gęste i może wyglądać na lekko zwarzone - całkowicie się tym nie przejmować.

Blachę o wymiarach 22 x 33 cm (lub większą: ciasto będzie niższe) wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć ciasto, wyrównać. Na wierzch wyłożyć owoce, stroną rozciętą ku górze.

Piec w temperaturze 160ºC przez około 50 - 60 minut, lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić. Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.



Policzki wieprzowe w czerwonym winie z rozmarynowymi marchewkami

Lubię oglądać wszelkiego rodzaju programy kulinarne, począwszy od obserwowania mistrzów kuchni przy pracy, a skończywszy na przeróżnych talent show. Podziwiam zawsze niesamowitą kreatywność, wyczucie smaku i umiejętność wyczarowania smacznych cudów ze składników, które mają pod ręką. Ja niestety jestem tylko kucharzem-odtwórcą, rzadko zdarza mi się improwizować, chyba najzwyczajniej w świecie trochę się boję efektu końcowego. Na szczęście mam z kogo czerpać, od kogo się uczyć i kogo naśladować. Dzięki temu na moim stole co jakiś czas goszczą całkiem nowe produkty, bo ciekawość kulinarna potrafi mnie, nomen omen, zżerać, jak żadna inna. Tym razem, wiedziona wyżej wspomnianą ciekawością (i dostępnością produktu w Biedrze) wzięłam na warsztat policzki wieprzowe. Naoglądałam się i nasłuchałam na temat ich wyborności wiele, najwyższy czas sprawdzić to samemu. Ich przygotowanie jest banalnie proste, a mięso jest mięciutkie, dosłownie rozpływa się w ustach. Przepis zaczerpnięty z bloga Dziękuję. Było pyszne. Polecam serdecznie.

 

 


Porcja dla 3 osób (lub dwóch bardzo głodnych) :

* 6 policzków wieprzowych

* szalotka (lub niewielka cebula)

* 1 szkl. wytrawnego czerwonego wina

* olej rzepakowy

* 6 niewielkich marchewek (choć można więcej, bo są pyszne)

* gałązki świeżego rozmarynu

* masło

Policzki umyć, osuszyć, oczyścić z błonek, przyprawić sola i pieprzem. Na patelni dobrze rozgrzać olej i obsmażyć mięso z każdej strony. Policzki zdjąć z patelni a na tłuszczu, który na niej pozostał podsmażyć pokrojoną szalotkę.

Mięso wraz z podsmażoną cebulą przełożyć do garnka z grubym dnem, dodać łyżkę masła i smażyć jeszcze przez chwilę. Następnie wlać wino i gotować na dość dużym ogniu, aż zmniejszy swoją objętość o połowę. Policzki zalać gorącą wodą (żeby tylko je przykryć), doprawić solą i pieprzem i dusić na małym ogniu, pod przykryciem, aż będą miękkie (mniej więcej przez godzinę).

Marchewki obrać, przekroić wzdłuż na pół. Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować roztopionym masłem, posypać solą morską i rozmarynem. Piec w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez ok. 20 - 25 minut (wszystko zależy od wielkości marchewek).

 


Kopytka

Kto nie lubi kopytek ? No na pewno nie ja. I wychodzi na to, że u mnie w domu nie znajdziesz takiej osoby. Bo to idealna alternatywa dla nudnych, gotowanych ziemniaków, za którymi akurat nie przepadamy. Wspaniale pasują do wszelkiego rodzaju gulaszy ale zdeklarowani kluchożercy (do których należę) nie pogardzą nimi w wersji z podsmażoną tartą bułką.

 


* 1 kg ziemniaków ( najlepiej ugotowanych dzień wcześniej)

* 1 jajko

* 1 łyżka mąki ziemniaczanej

* 1 szkl. maki pszennej

Ziemniaki przepuścić przez praskę lub maszynkę do mielenia. Dodać jajko, mąkę ziemniaczaną i pół szklanki mąki pszennej. Zagnieść ciasto, dosypując tyle mąki, żeby ciasto było gładkie i nie kleiło się do rąk. Podzielić na 3 części, formować długie, cienkie wałeczki i kroić na ukos.

Gotować w osolonym wrzątku przez ok. 2 minuty od wypłynięcia.

 


Tagi: ziemniaki
12:20, smalinska , obiady
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2016
Ciasto ze szpinakiem czyli leśny mech inspirowany Konopnicką

 

" Jak się mama ucieszyła,

Jak wyborna kawa była,

Jak jagody zaraz dano

Z miałkim cukrem i śmietaną "

M. Konopnicka "Na jagody"

 


 

W tym roku Adam miał dwie imprezy urodzinowe, to i okazja do upieczenia dwóch, zupełnie różnych, tortów była. Po słodkich słodkościach z lukrem plastycznym czas na coś zdrowego. Toż to przecież warzywa (szpinak) i nabiał (ser) czyli, w gruncie rzeczy, bardzo racjonalnie skomponowany posiłek. Taką oto teorię uknułam, żeby móc się usprawiedliwić, sama przed sobą, zjadając kolejny kawałek ciasta. A ciasto znane w czeluściach internetu od dawna, ja przepis zaczerpnęłam z Moich Wypieków.

 

* 350 - 400 g szpinaku świeżego lub mrożonego

* 3 duże jajka

* 3/4 - 1 szklanka drobnego cukru do wypieków

* 1 szklanka oleju słonecznikowego lub rzepakowego

* 2 szklanki mąki pszennej

* 3 łyżeczki proszku do pieczenia

* 2 łyżki soku z cytryny

* skórka otarta z 1 cytryny

 

Mrożony szpinak rozmrozić na sitku, po czym odcisnąć z nadmiaru wody. Warto też zmiksować blenderem, by ciasto miało bardziej jednolity kolor. Świeży szpinak (bez łodyżek) umieścić w malakserze lub rozdrobnić blenderem. Powinna powstać gęsta papka drobno posiekanych liści.

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, odłożyć. Najpierw warto przygotować sobie 1,5 szklanki mąki z proszkiem do pieczenia. Pół szklanki trzymać w zanadrzu i jeśli ciasto będzie wydawało się bardzo gęste, nie dosypywać. Ilość dodanej mąki może zależeć od ilości szpinaku, jego rozdrobnienia, odsączenia itp. 

W misie miksera umieścić jajka, w całości, wsypać cukier i rozpocząć ubijanie. Ubijać (końcówkami miksera do ubijania piany z białek) na najwyższych obrotach miksera do momentu uzyskania jasnej, puszystej masy, która nawet potroi swoją objętość. Do ubitej piany strużką wlewać olej, nie zaprzestając miksowania. Dodać szpinak, sok i skórkę z cytryny, zmiksować.

Do masy szpinakowej dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i wymieszać szpatułką do połączenia.

Ciasto przelać do tortownicy o średnicy 23 cm wyłożonej uprzednio papierem dopieczenia (sam spód). Piec w temperaturze 165ºC przez około 40 minut lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić w formie, następnie na kratce.

Ciasto urośnie z górką, którą trzeba odciąć. Można zjeść, można też pokruszyć a okruchy zachować do dekoracji. Pozostałe ciasto przekroić na 2 blaty.

 

Masa śmietankowa:

* 250 ml śmietany kremówki 36%

* 125 g serka mascarpone

* 1,5 łyżki cukru pudru

* 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub cytryny lub soku z cytryny

 

Wszystkie składniki powinny być schłodzone.

Składniki na krem umieścić w misie miksera i zmiksować do otrzymania gęstego kremu śmietankowego.

 

Wykonanie :

Pierwszy blat ciasta położyć na paterze. Posmarować kremem śmietankowym, przykryć drugim blatem ciasta. Wierzch ciasta lekko posypać okruchami, ozdobić według uznania.

Przechowywać w lodówce.

 

 


Tort tęczowy czyli czym zaskoczyłam Mojego Siedmiolatka

Pamiętacie, jak w zeszłym roku mówiłam, że nigdy więcej, że tort zamówię, że nie będę zarywać nocy ? Kłamałam.

W tym roku wyzwanie było jeszcze większe, bo organizowałam pierwsze w życiu urodziny Adama dla kolegów i koleżanek. I to od razu z grubej rury - małych gości było piętnaścioro. Z bonusem. Więc tort też musiał być wyjątkowy. Nie dość, że był całkiem udanym Redem z Angry Birds, to jeszcze zaskakiwał wnętrzem. Przepis na tort tęczowy znalazłam na niezastąpionym blogu Moje Wypieki, miałam na niego chrapkę już nie raz, ale w poprzednich latach Jubilat wnętrzem tortu zainteresowany nie bywał, więc wolałam zrobić coś prostego i przede wszystkim szybkiego. Ten tort raczej do szybkich nie należy, no chyba, że ma się co najmniej dwie tortownice tego samego rozmiaru. Ja nie mam. Można też kupić jednorazowe foremki aluminiowe. Kupiłam. I co z tego ? Okazało się, że mają za małą średnicę (cała ja). Więc ciasto na każdy z kolorowych biszkoptów robiłam i piekłam oddzielnie. Do tego po nocy, bo przecież w tajemnicy przed głównym zainteresowanym. Kolejną noc poświęciłam na zdobienie lukrem plastycznym, ale spoko, wzór był prosty, skończyłam przed trzecią nad ranem.

Tort nie dość, że ładnie wygląda, to jeszcze dobrze smakuje. Oczywiście zrobił odpowiednie wrażenie na gościach, choć Jubilat, po pierwszym "wow" i z dmuchnięciu świeczki w kształcie siódemki, nie zdecydował się na konsumpcję. Norma. I za to go kocham. Między innymi.

 


 

Składniki na 1 kolorowy blat biszkoptowy (o średnicy 23 - 25 cm):

* 2 duże jajka

* 100 g drobnego cukru do wypieków

* 500 g mąki pszennej

* 20 g mąki ziemniaczanej

* barwniki spożywcze, w żelu/paście lub w proszku


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąki wymieszać, przesiać.

Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę (uważając, by ich nie 'przebić'). Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier, łyżka po łyżce (to bardzo ważne!), ubijając po każdym dodaniu. Dodawać po kolei żółtka, nadal ubijając.

Do masy jajecznej wsypać przesiane mąki. Delikatnie wmieszać do ciasta szpatułką, by składniki się połączyły, a piana nie opadła. 

Do ciasta dodać odrobinę wybranego barwnika, delikatnie wymieszać.

Tortownicę 23 - 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno), nie smarować boków. Delikatnie przełożyć do nich ciasto. Piec w temperaturze 160 stopni Celsjusza przez około 20 - 22 minuty lub do tzw. suchego patyczka.

Gorący biszkopt wyjąć z piekarnika, z wysokości około 30 cm upuścić je (w formie) na podłogę. Przestudzić w temperaturze pokojowej.

Uwaga: boki biszkoptu oddzielamy nożykiem od formy dopiero po jego wystudzeniu.

W taki sam sposób upiec 4 pozostałe kolorowe blaty.

 

Krem cytrynowy z bitej śmietany i mascarpone:

* 500 ml śmietany kremówki (30 lub 36%), schłodzonej

* 500 g serka mascarpone, schłodzonego

* 3 łyżki cukru pudru, do smaku

* świeżo otarta skórka z cytryny

Śmietanę kremówkę i serek mascarpone umieścić w misie miksera i ubić do powstania gęstego kremu, używając trzepaczki do ubijania białek, pod koniec ubijania dodając cukier puder i skórkę z cytryny. 


Cytrynowy poncz:

* sok wyciśnięty z 1 - 2 cytryn

* woda

Sok z cytryn przelać do szklanki i dopełnić wodą do otrzymania 1/2 lub 2/3 szklanki ponczu (wg uznania).


Złożenie tortu :

Poszczególne blaty ciasta przekładać kremem i nasączać cytrynowym ponczem: blat fioletowy położyć na paterze, skropić małą ilością ponczu (będzie podstawą tortu, więc nie można przesadzić z nasączeniem) i posmarować kremem, następnie to samo uczynić z niebieskim, zielonym, żółtym, pomarańczowym, czerwonym. Wierzch i boki tortu można również posmarować kremem śmietankowym lub kremem maślanym, a następnie udekorować lukrem plastycznym.

Cały tort schłodzić w lodówce przez minimum 3 godziny.

 




czwartek, 12 maja 2016
Sernik z musem rabarbarowo-pomarańczowym czyli muszę chować jedzenie przed samą sobą

O tym serniku można napisać jedno - jest przepyszny. Połączenie rabarbaru z pomarańczą, mocno kakaowy spód, no i masa serowa, która chyba od dzisiaj jest moja ulubioną i będzie stanowiła podstawę do kolejnych serników.

Mężu, jeśli to czytasz przed powrotem do domu, nie martw się, zachomikowałam Ci spory kawałek w lodówce.

Prze[is pochodzi z bloga Kwestia Smaku.

 


 

Spód :

* 125 g mąki (dowolnej, użyłam w całości mąki owsianej)

* 2 łyżki gorzkiego kakao

* 60 g cukru pudru

* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

* 80 g zimnego masła

* 1/2 jajka


Masa serowa :

* 500 g zmielonego twarogu

* 250 g mascarpone

* 1 budyń waniliowy

* 1/2 szklanki cukru

* 1 jajko

 

Mus rabarbarowy :

* 100 g rabarbaru (tylko najbardziej czerwone części łodyg, jeśli zależy nam na czerwonym kolorze musu)

* 1/4 szklanki cukru

* 1/4 szklanki soku z pomarańczy


Do misy miksera lub na stolnicę wsypać mąkę, dodać kakao, cukier puder, proszek do pieczenia oraz pokrojone w kosteczkę masło. Miksować mieszadłem miksera lub siekać składniki na desce aż powstanie drobna kruszonka (można też użyć melaksera lub rozcierać składniki palcami). Dodać pół jajka i zlepić składniki w kulę.

Piekarnik nagrzać do 180 stopni Celsjusza (góra i dół bez termoobiegu). Dno tortownicy o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia, zapiąć obręcz wypuszczając papier na zewnątrz. Spód i boki wylepić ciastem. Wstawić do lodówki.

Do miski włożyć twaróg, dodać mascarpone, wsypać budyń i cukier, wymieszać łyżką lub zmiksować na małych obrotach miksera do połączenia się składników. Dodać jajko i znów krótko zmiksować.

Do rondelka włożyć pokrojony na 2 cm kawałki rabarbar. Dodać cukier i sok z pomarańczy. Zagotować, następnie gotować na większym ogniu przez ok. 5-7 minut aż rabarbar bardzo zmięknie i się rozpadnie a płyn się zredukuje. Zmiksować blenderem na gęsty mus (około 1/2 szklanki).

Na dno piekarnika wstawić mniejszą blaszkę z zagotowaną wodą z czajnika (aby utworzyć w piekarniku parę wodną). Masę serową wyłożyć na spód. Mus rabarbarowy wyłożyć po łyżeczce na wierzch sernika, cienkim patyczkiem lub wykałaczką zrobić kilka ósemek rozprowadzając mus w fantazyjne wzorki. Wstawić do piekarnika. Piec przez ok. 40 - 45 minut. Można podawać już po przestudzeniu.

 

Quiche ze szparagami i parmezanem czyli znów księżniczka Anna spadła z konia

Ewa Bem "Kolega Maj"

W kuchni majowo mi. Pisałam już nie raz, że uwielbiam maj za szparagi i rabarbar. A z roku na rok coraz bardziej doceniam sezonowość produktów i jakby odruchowo sięgam po nie wtedy, kiedy są najsmaczniejsze, bo najzwyczajniej w świecie właśnie przychodzi na nie pora.

Kuchnia zaserwowała więc przepyszny quiche z zielonymi szparagami, parmezanem i... niestety bez płatków migdałów, bo akurat do Lidla nie dowieźli. Bardzo kruchy spód, delikatna masa śmietanowo-jajeczno-serowa, no i przede wszystkim szparagi - mniam. Dobrze, że szparagi jeszcze są w lodówce, bo Pan Mąż z racji służbowych wojaży nie miał możliwości degustacji, pewnie w weekend szykuje się powtórka z rozrywki.

Przepis pochodzi z bloga Kwestia Smaku.

 


Spód :

* 250 g mąki pszennej

* 150 g zimnego masła

* szczypta soli

* 1 jajko (lub 1 łyżka lodowatej wody)

Nadzienie :

* 1 pęczek szparagów (średnich lub cienkich)

* 400 ml śmietanki kremówki 30%

* 4 żółtka

* 4 łyżki tartego parmezanu

* opcjonalnie ok. 60 g startego sera cheddar lub brie

* około 70 g płatków migdałów

* tarty parmezan

* opcjonalnie świeży tymianek

Formę na tartę (średnica 28 cm) posmarować masłem. Mąkę przesiać do miski, dodać pokrojone w kosteczkę masło oraz sól. Rozcierać palcami masło z mąką lub zmiksować mikserem aż powstaną drobne okruchy ciasta, dodać jajko lub odrobinę lodowatej wody i miksować dalej lub ręką zacząć łączyć składniki w kulę. Im krócej będzie trwało zagniecenie ciasta tym lepiej. Gładką kulę z ciasta włożyć do lodówki na 30-60 minut.

Ciasto rozwałkować na placek o grubości około 3 mm o średnicy większej niż średnica formy (odkroić zbędne ciasto w przypadku mniejszej formy). Ciasto przenieść do formy i wyłożyć nim dno oraz boki (starajmy się aby ciasto było w jednym kawałku). Spód podziurkować widelcem, wstawić do lodówki na około 15-30 minut.

Piekarnik nagrzać do 190 stopni Celsjusza (góra i dół bez termoobiegu). Formę z ciastem (dno i boki) okryć folią aluminiową. Na dno położyć obciążenie, np. suchą fasolę (można ją wykorzystywać wielokrotnie), rozprowadzić ją równomiernie po całej powierzchni. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 15 minut, następnie usunąć folię wraz z obciążeniem i piec przez około 13 minut na lekko złoty kolor. Wyjąć z piekarnika.

Piekarnik nastawić na 150 stopni Celsjusza. W misce wymieszać trzepaczką lub rózgą śmietankę z żółtkami, startym parmezanem oraz jeśli używamy - startym serem cheddar lub brie pokrojonym w kosteczkę, doprawić solą i grubo zmielonym pieprzem.

Odłamać twarde, jasne końce szparagów. Zielone łodyżki opłukać i osuszyć, przekroić 2 lub 3 części. Ułożyć na spodzie tarty (jeśli wszystko się nie zmieści, wówczas można odłożyć najgrubsze końce).

Formę postawić na wysuniętej kratce nagrzanego piekarnika, delikatnie wlać masę śmietankową. Zamknąć piekarnik i piec przez około 35 minut lub do czasu aż masa zastygnie, ale przy dotknięciu palcem będzie miękka.

Posypać lekko zrumienionymi płatkami migdałowymi. Odczekać kilka minut przed pokrojeniem. Posypać tartym parmezanem i ewentualnie tymiankiem.

środa, 11 maja 2016
Batony z masła orzechowego czyli prościej chyba już być nie może

Bardzo pyszne i bardzo proste do wykonania batony. Jakieś 10 minut roboty, pół godziny chłodzenia w lodówce i mamy zdrową alternatywę dla wszelkiego sklepowego byle czego. Dla amatorów masła orzechowego będą cudną przekąską - po treningu, na drugie śniadanie lub jak dopadnie nas gastrofaza. Przepis pochodzi z bloga Kingi Paruzel.

 


* 1 szklanka masła orzechowego

* 0,5 szkl. miodu

* 2 szkl. płatków owsianych górskich

* 1 szkl. żyta ekspanowanego

* szczypta soli

Uwagi :

* miód można zastąpić: syropem z agawy, syropem klonowym

* żyto ekspandowane można zastąpić: dodatkową szklanką płatków owsianych, ryżem dmuchanym, amarantusem ekspandowanym, kaszą jaglana ekspandowaną lub płatkami żytnimi


Foremkę o wymiarach 20 x 20 cm wyłożyć folią spożywczą lub papierem do pieczenia. Masło orzechowe rozpuścić, dodać do niego miodu i szczyptę soli. Wymieszać. Do  masy dodać płatki owsiane i żyto ekspandowane. Całość wymieszać (najlepiej ręką lekko zagniatając). Jeżeli mieszanina jest za sypka dodać łyżkę miodu lub mleka, jeżeli za mokra łyżkę płatków. Masę przełożyć do przygotowanej foremki, przykryć folią spożywczą i mocno docisnąć. Włożyć do lodówki na co najmniej 30 minut. Wyjąć pokroić w dowolne kształty. Batony należy przechowywać w lodówce do tygodnia.



piątek, 01 kwietnia 2016
Piszinger jak za dawnych lat czyli Pan Mąż wraca do korzeni

Może kiedyś nie było tych wszystkich udogodnień - mikserów, mlek skondensowanych czy innych gotowych mas kajmakowych w puszce. Trzeba się było trochę więcej napracować ale było warto. W pogoni za smakami dzieciństwa odkopany został kolejny przepis ze starego zeszytu. I przez chwilę widziałam na twarzy mojego męża uśmiech szczęśliwego, małego chłopca.

 


* paczka wafli

* 1 szklanka cukru

* 4 jajka

* 50 g kakao

* 250 g masła

* sok z cytryny do smaku

* orzechy

Jajka ubijać z cukrem na parze, do wyraźnego zgęstnienia (ok. 10 minut). Pod koniec ubijania dodać kakao i dokładnie wymieszać. Lekko przestudzić i dodawać masło, pokrojone na mniejsze kawałki. Mieszać do powstania jednolitej masy. Do masy można dodać rozdrobnione orzechy.

Wafle przesmarować masą, obciążyć i pozostawić, aż masa dobrze je zwiąże.

23:47, smalinska
Link Dodaj komentarz »
Mazurek orzechowy czyli kolejny wielkanocny debiut

Wkurza mnie, że w większości domów, na wszelakie święta jest tak zwana lista dań obowiązkowych. Jasne, że nie wyobrażam sobie świąt bez tradycyjnej jarzynowej, ale dla przeciwwagi chętnie na stole widziałabym jakąś sałatkową nowinkę. No ale nie da się, bo przecież "zawsze robiło się tą z indyka". Jasne, że sernik być musi, ale może, dla odmiany, jakiś zupełnie inny ? Staram się przemycić choć jedną kulinarną nowinkę, żeby choć trochę odbiec od utartego szlaku. Z drugiej strony nie jestem zwolenniczką tygodniowego dojadania po świętach, więc na siłę nikogo nie uszczęśliwiam swoją kulinarną kreatywnością. Ale jak kiedyś będę stół świąteczny zastawiała u siebie, to ja będę dyktowała warunki.

W tym roku na stole zadebiutował mazurek orzechowy, prosto z bloga White Plate. Wstrzelił się idealnie w moje kubki smakowe - mocno orzechowy, odpowiednio (jak na mazurka oczywiście) słodki, dzięki zapieczonemu koglowi-moglowi. Polecam.

 

 

Ciasto :

* szklanka orzechów

* 15 dag masła

* 8 łyżek cukru

* 80 g mąki pszennej

* 3 białka

* tłuszcz i tarta bułka do formy

 

Polewa:

* 3 żółtka

* 8 łyżek cukru

* cukier z prawdziwą wanilią

* 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

* orzechy do dekoracji

 

Orzechy zmielić w malakserze (można je wcześniej uprażyć przez 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni Celsjusza, choć ja tego nie robiłam). 

Masło utrzeć do białości, powoli dodając cukier. Z białek ubić pianę. Składniki ciasta delikatnie wymieszać, dodając do utartego masła na przemian przesiana mąkę i zmielone orzechy, a na koniec powoli dodawać pianę z białek, delikatnie mieszając. 

Ciasto wyłożyć do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką lub wyłożonej papierem do pieczenia (w przepisie podana jest forma o wymiarach 23×33 cm, ja użyłam ciut mniejszej 21 x 24 cm).

Piec około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza.

Przygotować polewę : żółtka utrzeć z cukrem i cukrem z wanilią. Przesiać do masy mąkę ziemniaczaną i dokładnie wymieszać.

Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika i natychmiast posmarować polewą, udekorować kawałkami orzechów i ponownie wstawić do piekarnika na około 7 minut.

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne